Początki z pierwsza klasą – Helena Urwanowicz
Plan daltoński , Publikacje/Teksty / 3 stycznia 2020 / Ilość odsłon: 445

Powracając myślami do okresu studiów, przypominam sobie, jak wielce promowana była metoda wychowawcza Marii Montessori. Innym prekursorom nurtu Nowego Wychowania nie poświęcano już tak wiele uwagi, ale mnie zainteresowała wówczas Helen Parkhurst. Czy to przez zbieżność imion, czy poprzez zbliżoną wizję edukacji, gdzieś wewnątrz mnie ziarno „Daltona” zostało zasiane. Musiało minąć jednak kilkanaście lat, aby mogło zakiełkować. Plan daltoński w moim życiu zawodowym pojawił się dość niespodziewanie. Kilka miesięcy przed rozpoczęciem roku szkolnego dostałam propozycję objęcia klasy pierwszej- warunek był jeden, ma to być klasa z innowacją pedagogiczną. Montessorii, plan daltoński, dary Froebla – mogłam wybierać. Zaczęłam poszukiwania. Im bardziej wgłębiałam się w plan daltoński tym mocniej czułam, że to coś dla mnie. Początki nie należały do najłatwiejszych. Plan daltoński doczekał się już opisu w wielu ciekawych publikacjach, ale ich odnalezienie nie należy do najłatwiejszych. Jeśli ktoś dopiero „raczkuje” w zakresie tej koncepcji z pewnością będzie zmuszony do wnikliwego poszukiwania literatury. Jak to bywa w życiu codziennym, nieocenioną pomocą stał się Internet. Blogi, podcasty, wywiady z praktykami, grupy na portalach społecznościowych – były dla mnie miejscem, gdzie szukałam inspiracji, pomysłów. Wzięłam również udział w szkoleniach podstawowych dotyczących planu daltońskiego – łącznie w trzech- czuje się już ich weteranką. Każde z…

Zapisz się do naszego newslettera!
Szanujemy Twoją prywatność.