Komunikatywność – kompetencja bez której nie ma współpracy.

7 września 2018 | Autorem wpisu jest: Robert Sowiński | Ilość odsłon: 346

Wszystkie kontakty międzyludzkie opierają się na komunikacji, czyli przekazywaniu i odbieraniu informacji. Może ona przybierać różne formy, wykorzystywać różne nośniki, ale cel zawsze będzie ten sam – zrozumieć i zostać zrozumianym.
Od dzieciństwa uczymy się porozumiewać z otoczeniem, wykorzystując środki wyrazu dostępne na danym etapie rozwoju. Poznajemy pojedyncze wyrazy, zaczynamy kojarzyć nazwy z obiektami, uczymy się nazywać uczucia, budujemy coraz bardziej złożone konstrukcje, odkrywamy znaczenia przenośne, aż wreszcie, sami nie wiedząc kiedy, stajemy się pełnoprawnymi uczestnikami procesu komunikacji.
Dlaczego, więc, często odnosimy wrażenie, że nie potrafimy przekazać tego, co dla nas istotne? Dlaczego inni zarzucają nam, że nie potrafimy słuchać? Dlaczego mamy wzajemne pretensje o brak zrozumienia?

W tym miejscu warto przywołać jedną z kluczowych kompetencji społecznych, jaką jest komunikatywność. Słowo dobrze nam znane, powtarzające się jak mantra i odmieniane przez wszystkie przypadki w każdym ogłoszeniu o pracę. Słowo, na które właściwie nie zwracamy uwagi, składając CV, bo komunikujemy się na co dzień, jesteśmy może mniej lub bardziej „wygadani” czy towarzyscy, ale przecież radzimy sobie w kontaktach z innymi. Wbrew pozorom, sprawa nie jest taka prosta. Komunikatywność, najogólniej mówiąc, to umiejętność jasnego i precyzyjnego wyrażania się, zdolność do słuchania innych i rozumienia ich wypowiedzi, dostosowania formy przekazu do możliwości rozmówcy i sytuacji. W obecnym świecie, charakteryzującym się pośpiechem i natłokiem informacji, atakujących nas zewsząd, coraz trudniej o tak zdefiniowane porozumienie. W kontakcie z innymi liczy się czas, nie precyzja, posługujemy się skrótami myślowymi, upraszczamy przekaz, przyjmujemy naprędce tworzone znaczenia coraz to nowych zjawisk, operujemy zwrotami branżowymi, używamy kolokwializmów. Jeśli dodamy do tego brak skupienia na wypowiedzi rozmówcy, niechęć do wczucia się w jego położenie, nadinterpretację i niezwykle żywe zjawisko „czytania między wierszami”, uzyskamy obraz będący całkowitym zaprzeczeniem komunikatywności.

Z badań przeprowadzonych przez Instytut Gallupa wynika (niezmiennie polecamy zrobić sobie test Gallupa), że najbardziej skuteczni i cenieni sprzedawcy charakteryzują się 3 podstawowymi cechami / umiejętnościami: etyką działania, komunikatywnością i motywacją wewnętrzną. Z tego jasno wynika, że usytuowana na 2 miejscu komunikatywność jest niezwykle cennym i pożądanym talentem, poszukiwanym u potencjalnego pracownika. Jeśli spojrzymy szerzej to, zauważymy, że wymienione wyżej zdolności znajdą zastosowanie nie tylko w życiu zawodowym, ale i w każdym innym aspekcie naszych działań, także na gruncie prywatnym – w rodzinie, w związku, w społeczności, do której należymy. Właściwie wszyscy jesteśmy takimi „sprzedawcami”, chcemy aby inni postrzegali nas dobrze, „kupili” naszą osobowość, zaakceptowali w pełni. Nie da się tego zrobić bez czystych intencji (etyka), odpowiedniego przekazu (komunikatywność) i pełnego zaangażowania (automotywacja).

Komunikatywności na dłuższą metę nie da się udawać, ale można ją w sobie wykształcić. Można ją rozwijać i ćwiczyć. I tu pojawia się pytanie o rolę szkoły. Szkoła, jaką znamy, wyposaża nas głównie w wiedzę ogólną. Przyswajamy ją przez pamięciowe opanowanie zadanego materiału, utrwalamy przez liczne sprawdziany i testy, weryfikujemy ocenami z egzaminów a potem najczęściej szybko zapominamy. Czy tego właśnie chcemy dla następnych pokoleń? Wiedza oparta o twarde dane jest niezwykle ważna, ale równie ważne powinno być zdobywanie i poszerzanie umiejętności, przydatnych w dorosłym życiu, bo to one właśnie będą miały decydujący wpływ na jego jakość. Brakujące informacje można uzupełnić dość szybko i łatwo, uzupełnianie „braków kompetencyjnych” staje się najczęściej długim i bolesnym procesem. Szkoła to odpowiednie miejsce, do tego, aby wyrabiać w dzieciach zdolności interpersonalne, już na etapie podstawowym – wystarczy przestrzeń sali lekcyjnej, uczniowie i świadomy nauczyciel-moderator, sprawujący merytoryczną opiekę nad zajęciami. Różnego rodzaju warsztaty, prace w grupach, mające doprowadzić do wspólnych wniosków, dyskusje na wybrane tematy, zespołowe gry i zabawy są idealnym poligonem dla ćwiczenia komunikatywności. Pokazujmy dzieciom, jak ważny jest dialog z drugim człowiekiem. Budujmy umiejętność uważnego słuchania, bez przerywania rozmówcy.

Jeśli naprawdę chcemy poznać czyjeś potrzeby, musimy ich najpierw wysłuchać. Szacunek dla rozmówcy z pewnością zadziała i na naszą korzyść. Uczmy panowania nad emocjami, które często zakłócają przekaz. Starajmy się pomóc wyeliminować te najbardziej negatywne – złość i stres, a przynajmniej je ograniczyć na tyle, żeby można było wyrazić własną opinię. Zapoznawajmy z metodami aktywnego słuchania (także niewerbalnymi). W pracy z najmłodszymi uczniami trzeba też kłaść nacisk na kulturę języka: odpowiedni dobór słów i tonu wypowiedzi, dostosowany do okoliczności i rozmówcy (inaczej wszak rozmawiać będziemy z rówieśnikiem, mamą czy sprzedawcą w sklepie), poprawność językową (używanie właściwych form gramatycznych, związków frazeologicznych, idiomów itp.), poszerzanie zasobu słownictwa (zabawa z synonimami, czytanie książek, tworzenie własnych historii, wspólne budowanie opowieści, wcielanie się w różne postaci…).

Wszystkie te działania są niezwykle skuteczne w rozwijaniu komunikatywnej funkcji wypowiedzi naszych podopiecznych, ale mogą pomóc i w szerszej perspektywie, w zdobyciu niezbędnej dla każdego wiedzy o sobie samym: znajomości własnych potrzeb w kontaktach z innymi, poznaniu swoich mocnych stron, rozpoznaniu ewentualnych ograniczeń i znalezieniu sposobów ich pokonywania, nazywaniu i wyrażaniu własnych uczuć i emocji. A także kształtowaniu postaw otwartych na potrzeby innych, rozwijaniu empatii i wrażliwości wobec cudzych problemów.

Pamiętać należy jeszcze o rzeczy najistotniejszej, za proces wychowawczo-edukacyjny w głównej mierze odpowiadamy my – rodzice. Szkoła, jaka by ona nie była, pełni jedynie rolę wspomagającą i uzupełniającą. To my powinniśmy wyposażyć dziecko w podwaliny samoświadomości, nauczyć je respektowania granic innych przy jednoczesnym prawie do zachowania autonomii. Powinniśmy wyrobić w nim poczucie własnej wartości, wspierać i pomagać w rozwoju talentów. Przekonać, że jest ważnym elementem rodzinnej układanki, a jego zdanie się liczy. Nauczyć argumentowania własnych racji, zachęcać do negocjacji i przede wszystkim traktować po partnersku, czyli z poszanowaniem dla jego godności i zrozumieniu odrębności małego człowieka.

[red]

 

Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *