Fundacja Plandaltonski.pl

O co chodzi z tą „dyscypliną”? – Anna Sowińska

Zbliża się rozpoczęcie roku szkolnego i na różnych grupach nauczycielskich toczy się dyskusja na temat dyscypliny w przedszkolu lub szkole. Kiedy usłyszę termin dyscyplina mam bardzo złe skojarzenia z dzieciństwa. Ja nawet ją widzę jak wisi u mojej babci nad kuchnią! I nawet przymiotnik pozytywna nie jest mi w stanie jej osłodzić.

  Łacińskie pojęcie dyscypliny obejmowało więcej znaczeń, odnosząc się do wiedzy i wykształcenia, dobrego wyszkolenia i nabycia określonych umiejętności, opanowania i zdecydowania, a także do unormowanego trybu życia. W słowniku języka polskiego możemy przeczytać, że dyscyplina to:

– zasady regulujące sposób zachowania, postępowanie w określonym środowisku, w danej grupie ludzkiej; porządek, posłuszeństwo, posłuch, subordynacja;

– stan uporządkowania czyjegoś sposobu postępowania, systemu wartości; rygor moralny, samokontrola;

– określona dziedzina wiedzy, nauki, techniki itp.; gałąź, obszar, zakres;

– dawniej: rodzaj rózgi zakończonej kilkoma pasami rzemiennymi, używanej do wymierzania kar cielesnych, zwłaszcza w szkole; batog, kańczug– [1]

Kiedy wrócę wspomnieniami do moich przedszkolnych i szkolnych lat i postaram sobie przypomnieć jaki rodzaj dyscypliny był wówczas stosowany to śmiało mogę wymienić:

– zamykanie do składziku na leżaki
– zastraszanie poprzez krzyk
– stawianie publiczne do kąta
– zaklejanie buzi taśmą (ta kara jest chyba najbardziej znana dzięki mediom)
– ośmieszanie słowne na forum grupy
– zawieszanie na szyi wisiorków w kształcie języka za gadulstwo podczas zajęć
– stosowanie przemocy fizycznej poprzez ciągnięcie za uszy, wymierzanie razów linijką drewnianą w rękę, klapsy w pupę
– uwagi do dzienniczka,

W pamięci mojej ponad 80 letniej mamy do dzisiejszego dnia mocno siedzi jej obraz z podniesionymi rękami przy tablicy – a cała klasa wraz z panią głośno skandowała: „osioł, osioł” – za to, że nie przyniosła na zajęcia plastyczne kolorowego papieru. Nikt nie zapytał czy dziecko mieszkające ponad 40 kilometrów od najbliższego sklepu papierniczego miało szansę go kupić.

No właśnie, największym naszym problemem jest brak pytania – Dlaczego? Co spowodowało takie zachowanie dziecka?

Na grupach ostro słyszę „jest złe zachowanie –dziecko musi ponieść konsekwencję”.

Kary cielesne stosowane wobec dzieci prawnie zostały zakazane w Polsce dopiero w 2010 roku! To straszne, że tyle lat można było bezkarnie krzywdzić dzieci. Pamiętam historię ze szkoły, w której jedna z nauczycielek straciła panowanie nad sobą i rzuciła pękiem kluczy w dziecko, co nie było odosobnionym przypadkiem. Rodzice wreszcie po długich działaniach wpłynęli na zwolnienie nauczyciela za jej zachowanie względem dzieci.

Problem z relacjami z dziećmi, to powtarzająca się sytuacja zarówno w domu jak i w placówce. Powtarzają się na grupach w mediach społecznościowych pytania: Jaki rodzaj dyscypliny stosujecie w przedszkolu? Niestety odpowiedzi zatrważają: dawane są przykłady krzesełek, kątów, odosobnionych stolików, zakazów zabaw, czarnych kropek, odcinania nożyczkami części wstążki, którą dzieci przynoszą na początku roku, zaznaczenia na czerwonym. Pytam więc, gdzie nasza pedagogiczna wiedza ze studiów? Dlaczego zapominamy o porozumieniu bez przemocy[2].

Ilość pomysłów, na dyscyplinę spowodowało, ze umieściłam w sieci cytat Aleksandra Kamińskiego z 1966 roku z jego książki[3]

„Żadna kara nie wywiera dodatniego wpływu, lecz przeciwnie – działa ujemnie. Kara poniża, przygniata, onieśmiela, zniechęca do poprawy, nastraja wrogo do osób wymierzających karę, budzi pragnienie zemsty”

Nie spodziewałam się tak skrajnych komentarzy w odzewie. Z jednej strony zrozumienie i empatia – tych głosów było jednak mniej. Z drugiej strony pełne rozżalenia przykłady i chęć odegrania się na ich niefrasobliwych „złych” podopiecznych. To znak, że nasza grupa zawodowa jest mocno sfrustrowana i pozostawiona sama sobie – brak nam porządnych szkoleń, prawidłowych narzędzi i trafnych komunikatów. Już od dawna wiadomo, ze nie jest potrzebne w pracy z dzieckiem karanie, lecz zapobieganie powstawania sytuacji niekomfortowych. Placówki potrzebują specjalistów do diagnozy, mediacji i tworzenia relacji – ci którzy mają to opanowane nie narzekają na „niegrzeczne dzieci”, a znam takich nauczycieli nawet w liceum posługujący się empatią i dialogiem.

Apeluję więc, nie koncentrujmy się na karach lecz na sposobach dotarcia do dzieci. My też musimy się zmieniać – nie tylko one – może musimy zmienić przyzwyczajenia, zejść z katedry, zapytać w jaki sposób chcieliby zrealizować materiał z muzyki jeżeli nie chcą grać na flecie? Może zbudują swój instrument albo zajmą się nagrywaniem swojej muzyki. Upieranie się przy tym do czego się przyzwyczailiśmy – jest jednym z pierwszych punktów zapalnych i doprowadzenie do sytuacji, z której z czasem trudno wyjść z twarzą.

Zacznijmy inaczej stawiać pytanie: Nie w jaki sposób dyscyplinujecie dzieci tylko w jaki sposób je w sobie rozkochujecie aby chciało się im chcieć

„Dziecko to też człowiek tylko mały” –  Janusz Korczak.

Zachęcam tez do zapoznania się z  odcinkiem podcastu Jarka Kani „Ojcowska strona mocy” w którym, rozmawia właśnie o karach cielesnych ze swoim gościem Anną Golus:

 

Anna Sowińska

 

[1] https://sjp.pl/dyscyplina

[2] https://pl.wikipedia.org/wiki/Porozumienie_Bez_Przemocy

[3] Aktywizacja i uspołecznienie ucznia w szkole podstawowej 1966 str. 174

6 Comments

  1. Ewelina

    To w jaki sposób rozkochać w sobie dzieci?

    1. Robert

      Aby odpowiedzieć na to pytanie należałoby napisać kolejną książkę. Póki co polecamy Annę Konarzewską i jej „Jak być (nie ) zwykłym wychowawcą”

  2. Agnieszka

    „My też musimy się zmieniać – nie tylko one” – Aniu w tym jednym zdaniu zawarłaś wszystko. Dziękuję za mądry głos w dyskusji.

  3. Michal

    To powinien znac na pamiec kazdy pracownik przedszkola.

  4. jola

    Dyscyplina powinna być, bo to bezstresowe wychowanie, do niczego dobrego nie prowadzi.

    1. Anna

      Co to znaczy dyscyplina?
      Co to znaczy bezstresowe wychowanie?
      W wychowaniu sprawdzają się miłość i konsekwencja nigdy w literaturze gatunku nie słyszałam o dyscyplinie, która wywołuje strach.
      Brak dyscypliny i związanej z nią kar to nie oznacza brak granic i zasad, ale te ustalamy razem. Dziecko ma prawo do błędów – to dorosły powinien go uczyć zasad i dawać przykład swoją postawa. To fakt praca z dziećmi wymaga ogromnych pokładów cierpliwości , których wszystkim zyczę🌿

Comments are closed.