Edukacja holistyczna w klasie autorskiej Anny Sowińskiej

14 lipca 2019 | Autorem wpisu jest: Robert Sowiński | Ilość odsłon: 353

Materiał powstał w 2000 roku na potrzeby wydawnictwa Muza Szkolna w oparciu o pakiet podręczników Marii Lorek serii „Słońce na stole”* dla klasy drugiej , a przede wszystkim ćwiczeń, których  byłam współautorem. Do jednych z nich opracowałam zestaw scenariuszy i opisów dla nauczycieli, którzy tak jak ja chcieliby przejść przez jeden semestr w jednym bloku tematycznym. Nazwałam go „PRZYGODY SZPERUSIA W KRAINIE ASTRONOMII”.  Zapraszam do mojego tekstu z tego okresu, który jest wstępem do Przygód bo czytając go po prawie dwudziestu latach nic nie stracił na swojej aktualności, pozwala również zapoznać się z ideą jaką kierowałam się podczas tworzenia mojego programu autorskiego. Jest to również początek mojej drogi zawodowej, która doprowadziła mnie do miejsca, w którym teraz jestem. Zaczynałam od fascynacji Freinetem i Kamińskim, teraz jest Helen Parkhurst. Na końcu tekstu znajduje się link do filmu z 1992 roku, który został zarejestrowany podczas zajęć jakie prowadziłam ze swoja klasą. Ten film jest też wskazówką dla młodych nauczycieli jak można pracować integrując treści z różnych edukacji, organizując zajęcia w sposób angażujący, dając możliwość uczenia się współpracy i  cieszenia się z jej wykonywania czy to samodzielnie czy w zespole. 

 

„Wiele z publikowanych ostatnio prac dotyczących edukacji stawia pytania, jakie dyspozycje należy szczególnie kształcić u człowieka i za pomocą jakich metod? Adam Maslow twierdzi, że społeczeństwo skazane na zagładę to takie, które nie potrafi wykształcić sobie ludzi nastawionych na ciągłe zmiany i nowości, gotowych nieschematycznie reagować na nowe sytuacje. Najogólniej można powiedzieć, że społeczeństwo przyszłości, to społeczeństwo ludzi twórczych. Jakie wymagania są stawiane przed przyszłymi pracownikami, można łatwo wywnioskować, przeglądając ogłoszenia o pracę.

Dobrze zatem się stało, że aktualne — znowelizowane programy i metody odchodzą od encyklopedycznego nastawiania uczniów na wiedzę oraz wpajania jako pewników, reguł i twierdzeń podanych w podręcznikach. Szkoła musi być ciągle w drodze, podlegać nieustającym przemianom, wychodzić do potrzeb i zainteresowań dzieci. Ta wyżej nakreślona przeze mnie sytuacja, przed którą stanęła szkoła, wpłynęła już dawno na kierunek mojej pracy zawodowej. Opierając się na myśli, że dostosowanie nauczania do zainteresowań uczniów jest obowiązkiem nauczyciela, że źródłem motywacji pobudzającej człowieka do działania są zainteresowania, stworzyłam swój program nauczania.

Nie ma idealnego programu — planu działania, każdy człowiek bowiem jest inny, ma różne warunki pracy oraz specyficzną grupę dzieci. Można by jedynie przytoczyć cechy dobrego planu w/g Kotarbińskiego. I tak powinien on być: celowy, wykonalny, niesprzeczny, spójny, plastyczny, niedookreślony, operatywny, racjonalny i zupełny.

W tworzeniu mojego programu opierałam się w głównej mierze na środowisku, tzw. temacie, bowiem to, co otacza dziecko, jest mu najbliższe.

W każdym z cykli tematycznych występuje:

  • postać wiodąca, która jest moim łącznikiem z grupą i to ona „przekazuje” dzieciom informacje. Uczniowie lubią identyfikować się z jakimś niesamowitym stworem lub zwierzątkiem, mogą zobaczyć, że nie tylko oni popełniają błędy, boją się czy wstydzą — dlatego postać ta ma psychikę i sposób myślenia dziecka;
  • piosenka, która uprzyjemnia zajęcia, pełni funkcję relaksacyjną i integrującą;
  • okrzyk, jest bardzo przydatny w sytuacjach, gdy chcemy przerwać pracę, uciszyć, powitać lub pożegnać grupę.

 

Zawsze staram się w to, co robię z dziećmi, włączyć rodziców poprzez comiesięczne zebrania, lekcje otwarte, w których rodzice biorą udział, wspólne imprezy, rajdy czy wycieczki. Ta duża współpraca domu ze szkołą przynosi zawsze bardzo dobre efekty i jest korzystna dla dziecka.

Po obraniu tematu, tzw. regularnego ośrodka pracy, zastanawiam się, jakie stawiane będą wymagania — cele, do których muszę dojść w trakcie realizowania cyklu. W tym miejscu ważny jest również dobór metod, środków dydaktycznych i form organizacyjnych. One to bowiem wzmagają aktywność poznawczą uczniów. Warto również rozeznać się w zainteresowaniach swoich wychowanków i wpleść je w realizację programu, powoduje to bowiem pobudzenie częstokroć ukrytych do tej pory zdolności czy umiejętności. Planując pracę, musimy mieć na uwadze to, że dziecko w procesie dydaktycznym winno pełnić funkcję poszukiwacza. Cała praca nauczyciela powinna być przeniesiona na planowanie i przygotowanie zajęć w domu, w klasie pełni on” tylko funkcję „koła ratunkowego” i koordynatora tak, aby w efekcie wyposażyć naszych wychowanków w tzw. kompetencje kluczowe, które powinni osiągnąć pod koniec danego cyklu kształcenia. ‚

Następnym działaniem jest wybór podręczników i materiałów, na których zamierzamy pracować, ustalenie liczby godzin (rozmieszczenie poszczególnych etapów w czasie), sposobu i formy oceniania zdobytych umiejętności.

W trakcie realizacji cyklu dzieci tworzą tak zwane teczki tematyczne. Dzieje się tak, bowiem bardzo często uczniowie pracują na kartach pracy, które, stanowią między innymi: własne zbiory dzieci, czytanki, ćwiczenia ortograficzno-gramatyczne, których nie było podręczniku, ale zostały przygotowane przez nauczyciela.  W teczkach tych znajdują się również prace uczniów do np. obserwacji kiełkowania fasoli, sprawozdania z wycieczki do parku czy wywiadu z kwiaciarką Nie zawsze bowiem dzieci muszą dokonywać zapisków z zajęć w zeszytach, które również posiadają. Szczerze mówiąc bardzo ułatwiało mi to (technicznie) płynne sprawdzanie prac, gdy sprawdzałam zeszyty, uczniowie pisali na wkładach i odwrotnie. ‚

Z nauczania zintegrowanego w moim programie wyłączyłam matematykę, którą realizowałam każdego dnia na pierwszej godzinie zajęć poprzez karty pracy. Taka forma utrwalania materiału była dostosowana do tempa pracy każdego ucznia, a także do jego umiejętności. Materiał wprowadzający realizowałam z całą klasą często opierając się na konkretach (grach, liczmanach, ilustrowaniem  działań na tablicy).

Dewizą kształcenia powinna być jego konkretyzacja, a nie abstrahowanie, a więc uczenie bezpośrednie, tylko w wyjątkowych przypadkach w oparciu o modele. Popieram w tym miejscu Zbigniewa Semadeniego, który uważa, że właśnie w okresie nauczania należy silny nacisk położyć na działania w oparciu o konkrety. Dlatego też małe dziecko ma prawo korzystać z palców jako liczmanów dotąd, dopóki będą mu one potrzebne. Czasem, zapędzeni chęcią realizacji programu, okrajamy lekcje matematyki z ćwiczeń tzw. wiadomości praktycznych (mierzenie, ważenie, liczenie pieniędzy, kalendarz, termometr…), a przecież tymi umiejętnościami dziecko musi się wykazać najszybciej w codziennym życiu. W tym właśnie miejscu programu integrowanie matematyki z zajęciami wydaje mi się zupełnie naturalne, np. poprzez wycieczkę do sklepu, zakupienie potrzebnych produktów i upieczenie ciasta. Takie zajęcia pozostaną na długo w pamięci małego człowieka. Uczeń musi umieć się rozliczyć z określonej kwoty pieniędzy i dobrze odważyć potrzebną ilość produktów. Układanie zadań o roślinach czy liczenie doniczek tylko po to, aby była kontynuacja tematu, wydaje mi się działaniem naciąganym, pozbawionym jakiegoś, większego sensu. Poprzez indywidualną pracę z kartami mogłam zaobserwować stopień przyswojonego przez klasę materiału i jakie sprawia on trudności. Bez problemów mogłam się dłużej zatrzymać nad jakimś tematem i głębiej go analizować, tak aby nic w międzyczasie nie zgubić.

Metoda holistyczna pozwala poszukiwać odpowiedzi na nurtujące uczniów problemy w wielu dziedzinach, jednocześnie łącząc tym samym zagadnienia z poszczególnych gałęzi nauk w jedną całość. Wymaga to jednak od nauczyciela, jak już wyżej wspominałam, zmodyfikowania swojej,  w stosunku do ucznia i jego pracy, a w kontaktach interpersonalnych nauczyciel-uczeń dzieci oczekują od wychowawcy nie tylko wiedzy. Powinien on się stać godnym zaufania partnerem, przyzwalającym na odrębność ucznia, rozumiejącym jego potrzeby i zainteresowania, wrażliwym na wszelkie innowacyjne pomysły.

Opisana metodę wykorzystuję na co dzień w pracy z dziećmi od wielu lat. Śmiało mogę powiedzieć, że uzyskałam duże efekty. Dzieci czują się bardzo swobodnie, brak u nich poczucia lęku do szkoły czy niechęci do pracy.  Bawią się ucząc, bo chcą, a nie muszą. Bardzo szybko stały się autorami pomysłów przy tworzeniu cykli tematycznych. Taką drogą, jak sądzę, udało mi się stworzyć warunki, w których moi uczniowie zdobyli wiedzę i niezbędne umiejętności. Jestem przekonana, że kontynuowanie badań nad edukacja szkolną koncentrująca się na zainteresowaniach dziecka i integrowaniu wiedzy, może przyczynić się do stawiania nowych hipotez badawczych jak wspominał jeden z niemieckich profesorów Franc Josef Kuhn — „Szkoła musi być miejscem znaczącym dla dzieci, a nie stacją przejściową do przyszłości: DZIECKO BOWIEM ŻYJE TU I TERAZ”.

W pozycji tej chciałam zaprezentować jeden z opracowanych przeze mnie cykli o Astronomii, który opracowałam dla klasy drugiej na drugie półrocze w oparciu o książkę Marii Lorek. Myślę ,  że przedstawiona przeze mnie wyżej koncepcja będzie bardziej czytelna po zapoznaniu się z przedstawioną propozycją.

Cele:

  • wyrobienie umiejętności dokonywania obserwacji;
  • kształtowanie wyobrażeń przestrzennych, wielkości obiektów, odległości między nimi — tworzenie miasta przyszłości;
  • posługiwanie się prostymi narzędziami pomiarowymi;
  • uczenie się właściwego zachowania w sytuacjach wymagających kontaktów społecznych;
  • budzenie przywiązania do miejsca zamieszkania i kraju ojczystego, kształtowanie patriotyzmu;
  • wskazywanie na mapie granic państwa polskiego;
  • posiadanie umiejętności czytania prostych planów, określania głównych kierunków na mapie;
  • doświadczanie zmian kierunków i długości cienia w zależności od położenia źródła światła;
  • orientowanie się w terenie według słońca i kompasu, wyznaczanie kierunków;
  • posługiwanie się prostymi przyrządami elektrycznymi, w tym na baterie (radio, magnetofon, aparat fotograficzny, kamera VHS);
  • obserwowanie zmian położenia Słońca w ciągu dnia na sklepieniu nieba – dzień i noc;
  • wyznaczanie głównych kierunków świata — widnokrąg;
  • zaobserwowanie zmian pogody w zależności od pór roku — pory roku, miesiące;;
  • długoterminowa obserwacja pogody;
  • obserwowanie zjawisk towarzyszących zmianom pór roku;
  • obserwowanie zmieniających się warunków życia roślin i zwierząt w zależności od pór roku;
  • rozszerzanie zakresu słownictwa — ćwiczenia słowotwórcze; ,
  • doskonalenie opisu postaci — przymiotnik jako cecha rzeczownika;
  • prawidłowe formułowanie pytań;
  • ćwiczenie czytania z podziałem na role;
  • ćwiczenie w układaniu planu wydarzeń — równoważnik zdania;
  • doskonalenie opisu przedmiotu na podstawie np. jabłka;
  • ćwiczenie w tworzeniu dialogów i sposobów ich zapisywania;
  • doskonalenie alfabetycznego porządkowania wyrazów;
  • ćwiczenie w bezbłędnym i starannym przepisywaniu;
  • ćwiczenie w uzupełnianiu tekstu z lukami;
  • zapoznanie z pracą pilota ~ wycieczka na lotnisko (w miarę możliwości); „*

* Anna Sowińska, Przygody Szperusia. Słońce na stole. Kształcenie zintegrowane – klasa II, semestr 2, Muza Szkolna, Warszawa 2000

 

1 komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zapisz się na newsletter!

Zapisz się do naszego newslettera!
Szanujemy Twoją prywatność.