DOMOWA EDUKACJA DALTOŃSKA w dobie zagrożenia koronowirusem
Publikacje/Teksty / 19 marca 2020 / Ilość odsłon: 539

Autorka: Lidia Czajka-Kancik „Z powodu epidemii koronawirusa szkoły w Polsce są zamknięte do 24 marca włącznie. (…) Po tym terminie będziemy sprawdzali, co dalej” – powiedział we wtorek minister edukacji Dariusz Piontkowski. Od 16 marca dzieci pozostają w domach wraz ze swoimi rodzicami a nauczyciele zobowiązani są do realizacji edukacji zdalnej. Epodreczniki.pl, podręcznik internetowy „Włącz Polskę”, portale edukacyjne Instytutu Pamięci Narodowej, Telewizji Polskiej, Polskiego Radia czy Biblioteka Cyfrowa Ośrodka Rozwoju Edukacji to strony, które są chętnie wykorzystywane do zdalnej pracy z uczniami w okresie zawieszenia zajęć dydaktyczno-wychowawczych. Proste! Uczeń dostaje e-maile z zadaniami, wiadomości na Librus i/lub linki do lekcji na żywo i je sumiennie realizuje. Trzeba jednak pamiętać , że w domach pozostały także dzieci w wieku przedszkolnym. Jaka jest oferta dla nich? To może wiedzieć jedynie nauczyciel wychowania przedszkolnego ale nie rodzic, również związany obowiązkiem pracy zdalnej. I tu z pomocą przychodzi plan daltoński albo po prostu otwarty umysł i serce. Zaraz po ogłoszeniu przez ministra zawieszenia zajęć dydaktyczno-wychowawczych moją pierwszą myślą było: – Jak teraz dotrzeć do moich dzieci? Mamy tyle wspólnych planów, rozpoczęte projekty. Już w piątek w przedszkolu było szalenie cicho i pusto. Patrzyłam na pustą salę, rozpoczęte zadania dzieci i robiło mi się coraz…

Początki z pierwsza klasą – Helena Urwanowicz
Plan daltoński , Publikacje/Teksty / 3 stycznia 2020 / Ilość odsłon: 376

Powracając myślami do okresu studiów, przypominam sobie, jak wielce promowana była metoda wychowawcza Marii Montessori. Innym prekursorom nurtu Nowego Wychowania nie poświęcano już tak wiele uwagi, ale mnie zainteresowała wówczas Helen Parkhurst. Czy to przez zbieżność imion, czy poprzez zbliżoną wizję edukacji, gdzieś wewnątrz mnie ziarno „Daltona” zostało zasiane. Musiało minąć jednak kilkanaście lat, aby mogło zakiełkować. Plan daltoński w moim życiu zawodowym pojawił się dość niespodziewanie. Kilka miesięcy przed rozpoczęciem roku szkolnego dostałam propozycję objęcia klasy pierwszej- warunek był jeden, ma to być klasa z innowacją pedagogiczną. Montessorii, plan daltoński, dary Froebla – mogłam wybierać. Zaczęłam poszukiwania. Im bardziej wgłębiałam się w plan daltoński tym mocniej czułam, że to coś dla mnie. Początki nie należały do najłatwiejszych. Plan daltoński doczekał się już opisu w wielu ciekawych publikacjach, ale ich odnalezienie nie należy do najłatwiejszych. Jeśli ktoś dopiero „raczkuje” w zakresie tej koncepcji z pewnością będzie zmuszony do wnikliwego poszukiwania literatury. Jak to bywa w życiu codziennym, nieocenioną pomocą stał się Internet. Blogi, podcasty, wywiady z praktykami, grupy na portalach społecznościowych – były dla mnie miejscem, gdzie szukałam inspiracji, pomysłów. Wzięłam również udział w szkoleniach podstawowych dotyczących planu daltońskiego – łącznie w trzech- czuje się już ich weteranką. Każde z…

„Bezimienna” Parkie – śladami Helen Parkhurst
Publikacje/Teksty / 20 września 2019 / Ilość odsłon: 621

To prawda, przez 77 lat nie było dokumentów potwierdzających, że nasza mentorka miała na imię Helen. Widać z tego, że świadectwo urodzenia w Ameryce nie było aż tak ważne. Aż trudno uwierzyć, że ten dokument nie był potrzebny np. do wyrobienia paszportu, z którym Helen podróżowała po całym świecie. W 1963 roku uzupełniono jeszcze inne zapisy, takie jak nazwisko rodowe. Helen urodziła się w 8 marca 1886 r. w Parkhurst House, który był hotelem, należącym do jej rodziców w miejscowości Durand w stanie Wisconsin. Niestety w roku 2010 dawny hotel spłonął i jedyne co pozostało teraz po jej rodzinnym domu to pusta działka. O „Parkie”, tak o niej mówili przyjaciele, pozostał ślad w hrabstwie Pepin, gdzie w Waterville, w szkole okręgu szkolnego numer 5, rozpoczęła pierwszą pracę. Była to jednoizbowa szkoła, znana wcześniej jako Black School a później Big Arkansaw School. Z tej szkoły pozostał dzwon, który został przeniesiony do odtworzonej wieżyczki szkolnej i stoi do dzisiaj na wprost Arkansaw Elementary School.Fani Helen z Durand oraz hrabstwa Pepin zapragnęli odkupienia działki, gdzie stał dom Parkhurst, a Stowarzyszenie Historyczne Hrabstwa Pepin, zamierza przypomnieć o roli Helen Parkhurst w rozwoju światowej edukacji. Więcej informacji w załączonym artykule, który stał się źródłem tego…

O co chodzi z tą „dyscypliną”? – Anna Sowińska
Publikacje/Teksty / 21 sierpnia 2019 / Ilość odsłon: 1 944

Zbliża się rozpoczęcie roku szkolnego i na różnych grupach nauczycielskich toczy się dyskusja na temat dyscypliny w przedszkolu lub szkole. Kiedy usłyszę termin dyscyplina mam bardzo złe skojarzenia z dzieciństwa. Ja nawet ją widzę jak wisi u mojej babci nad kuchnią! I nawet przymiotnik pozytywna nie jest mi w stanie jej osłodzić.   Łacińskie pojęcie dyscypliny obejmowało więcej znaczeń, odnosząc się do wiedzy i wykształcenia, dobrego wyszkolenia i nabycia określonych umiejętności, opanowania i zdecydowania, a także do unormowanego trybu życia. W słowniku języka polskiego możemy przeczytać, że dyscyplina to: – zasady regulujące sposób zachowania, postępowanie w określonym środowisku, w danej grupie ludzkiej; porządek, posłuszeństwo, posłuch, subordynacja; – stan uporządkowania czyjegoś sposobu postępowania, systemu wartości; rygor moralny, samokontrola; – określona dziedzina wiedzy, nauki, techniki itp.; gałąź, obszar, zakres; – dawniej: rodzaj rózgi zakończonej kilkoma pasami rzemiennymi, używanej do wymierzania kar cielesnych, zwłaszcza w szkole; batog, kańczug– [1] Kiedy wrócę wspomnieniami do moich przedszkolnych i szkolnych lat i postaram sobie przypomnieć jaki rodzaj dyscypliny był wówczas stosowany to śmiało mogę wymienić: – zamykanie do składziku na leżaki – zastraszanie poprzez krzyk – stawianie publiczne do kąta – zaklejanie buzi taśmą (ta kara jest chyba najbardziej znana dzięki mediom) – ośmieszanie słowne na forum grupy…

Mój pomysł na zmiany w edukacji – rozmowa z dr Marzeną Żylińską
Filmy , Publikacje/Teksty / 17 lipca 2019 / Ilość odsłon: 670

W czasie tego godzinnego nagrania LIVE poznajemy drogę zawodową w edukacji dr Marzeny Żylińskiej, jej projekty związane z ruchem BSS czyli Budzące się Szkoły, Edukatorium, działalność wydawnicza i szkoleniową. Wszystko ma na celu rozwijać edukację w Polsce w taki sposób, aby uwzględniona została współczesna wiedza o rozwoju ludzkiego mózgu, który na każdym etapie ma równe potrzeby i różne możliwości. Dlaczego więc skoro to wiemy nadal stosujemy metody, które powstały kiedy jeszcze tej wiedzy nie było? Czy to tylko związane jest ze strachem, a może po prostu z niewiedzą? A może wiedza już jest, tylko system szkolny jest tak skostniały, że nawet najlepiej wyedukowany nauczyciel trafiając do zawodu napotyka mur nie do przebicia? O tym wszystkim dyskutujemy, rozmawiamy i wyciągamy od naszego rozmówcy ciekawe wskazówki i porady zarówno dla nauczycieli jak i dla rodziców.  

Zapisz się do naszego newslettera!
Szanujemy Twoją prywatność.