Daltonka wprowadzi nauczyciela, rodzica i dziecko w daltoński świat – recenzja Margarety Pierzchalskiej

24 września 2018 | Autorem wpisu jest: Robert Sowiński | Ilość odsłon: 306

„Daltonka” skradła nie tylko moje serce – nauczyciela i propagatora planu daltońskiego. Zakochały się w niej również 7-8 latki z którymi już  trzeci rok pracuję według pedagogiki planu daltońskiego.

„Moje” dzieciaki uwielbiają gry pod każdą postacią. Od „zerówki” wypełniają one nam czas wolny lub są zaplanowane jako fantastyczna pomoc dydaktyczna rozwijająca logiczne myślenie, współpracę czy umiejętność przegrywania. Zanim zapoznałam się z instrukcją do „Daltonki”,  po prostu dałam dzieciom karty i powiedziałam: Róbcie z nimi, co chcecie. Zaczęli segregować karty kolorami. Potem przyglądali się im uważnie. Dostrzegali takie same oznakowanie kart, jednakże żadne dwie nie były takie same, więc wnikliwie czytali umieszczone teksty. (zdjęcie 1)Podzielili się na grupy kolorów i poukładali w pary. Wówczas przejęłam inicjatywę i rozdałam każdemu kartę refleksji. Pozostawiłam z nią na parę minut. Trwało poszukiwanie odpowiedzi, najpierw samemu, potem dopytywali kolegę.

Karty refleksji gry „Daltonka”, w przypadku grupy dzieci pracującej planem daltońskim, pokazują efekty pracy jaką oni dokonali.

Dowiedziałam się, że: „plan daltoński sprawił, że są bardziej zorganizowani”, „potrafią współpracować”, „samodzielnie wykonywać zadanie”. Nie mieli problemu ze wskazaniem osób w klasie, które byłyby im w stanie pomóc w dekoracji czy rozwiązywaniu zadań z treścią, co oznacza czerwone światło lub co zrobić, kiedy nie rozumiemy polecenia. Zaskakujące było to, że tak pięknie mówili o efektach filarów planu daltońskiego, jednakże nie potrafili ich nazwać. To refleksja dla mnie.

Kolejnego dnia dzieci miały do wyboru grę „Daltonka” jako karcianego „Piotrusia” lub „Memory”. Chętnych nie brakowało. Każda para otrzymała zestaw kart danego koloru: niebieskie, zielone i żółte. Poszukiwanie par kart pasujących do siebie, nieprzedstawiających tych samych obrazków, nie było łatwym zadaniem dla 7- 8 latków pracujących planem daltońskim. Zmuszało ich do czytania i kojarzenia sytuacji „daltońskiej” w klasie lub w domu. Za drugim razem było zdecydowanie łatwiej, na tyle, że o zamianie na inny kolor nie było mowy. Rozstanie z „Daltonką” było trudne J (zdjęcie 2)

Podsumowaniem gry „Daltonki” było nazywanie danej sytuacji z pary kart cechą planu daltońskiego. Dzieci wskazywały bezbłędnie odpowiedzialność, samodzielność i umiejętność współpracy.

„Daltonka” wprowadzi nauczyciela, rodzica i dziecko w daltoński świat, będzie bawić i uczyć. Jest wspaniałą refleksją nad własną pracą. Polecam z całego serca każdemu!

Margareta Pierzchalska
Nauczyciel edukacji wczesnoszkolnej
Szkoła Podstawowa nr 7 w Poznaniu

Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zapisz się do Naszego newslettera!