„Dzieciom podoba się plan daltoński”- Roel Roehner

6 listopada 2016 | Autorem wpisu jest: Robert Sowiński | Ilość odsłon: 3 414

W czasie pobytu w Polsce Roela Roehnera, Prezydenta Fundacji Dalton International, który przyjechał na zaproszenie Polskiego Stowarzyszenia Dalton odbyło się wiele spotkań i wykładów. Jeden z nich miał miejsce w Warszawie 22 listopada 2015 roku, na Akademii Pedagogiki Specjalnej, a uczestnikami była grupa studentów studiów podyplomowwych, których kierownikiem jest dr Ewa Lewandowska. Dr Ewa Lewandowska uczestniczy w rozwoju planu daltońskiego w Polsce od samego początku, będąc jednym z  inicjatorów i założycielem Polskiego Stowarzyszenia Dalton oraz  podporą naukową tego procesu. Rozwijanie planu daltońskiego to nie tylko wymagająca wielu trudów praca nauczycieli, którzy mierzą się na co dzień ze zmianą sposobu pracy z dziećmi. To również powinna być praca uczelni mająca na celu przekazywanie przyszłym nauczycielom jak najwięcej wiedzy na temat sprawdzonych, efektywnych metod nauczania, które sa dostosowane do współczesnego świata. Taką rolę na Akademii Pedagogiki Specjalnej odgrywa Pani dr Ewa Lewandowska, która tajniki koncepcji Helen Parkhurst przekazuje słuchaczom studiów podyplomowych. Dzieki swojej szerokiej wiedzy merytorycznej oraz zaangażowaniu w zmienianiu polskiej oświaty ma ogromne uznanie wielu sympatyków planu daltońskiego w Polsce. Korzystając z okazji, że mogliśmy brać udział w spotkaniu na APS w Warszawie, poprosiliśmy aby dla czytelników plandaltonski.pl , Roel Roehner udzielił krótkiego wywiadu. Dziekujemy Pani Dr Lewandowskiej za pełnienie roli gospodarza tego spotkania i zamieszczamy poniżej transkrypcję z tej rozmowy.

dr Ewa Lewandowska: Roel, odwiedziłeś ponownie Polskę, tym razem jako uczestnik i jednocześnie wykładowca konferencji daltońskiej. Jak postrzegasz ostatnie lata rozwoju edukacji daltońskiej w Polsce?
Roel Roehner: Przede wszystkim chciałbym powiedzieć, że jestem bardzo dumny, że mogę uczestniczyć w rozwoju Polski i porównując to do sytuacji w innych krajach muszę skomplementować ten polski rozwój, ponieważ mam takie odczucia, że jest bardziej profesjonalny, jest więcej uczestników tego procesu. I mam takie odczucie, że poziom nauczania dzieci jest coraz wyższy i że dzieciom to się podoba.

E.L.: Jak myślisz, co jest najbardziej pomocnym czynnikiem wpływającym na rozwój Daltona w Polsce, na co polscy nauczyciele powinni położyć największy nacisk? 

R.R.: To trudne pytanie, ponieważ nie jestem Polakiem, pochodzę z Holandii gdzie mamy własne tło i kulturę edukacyjną a to, czego się nauczyłem przez lata to nie być zbyt aroganckim w dawaniu dobrych rad jak zmieniać edukację, ponieważ nie mam wpływu na historyczne uwarunkowania w podłoże polskiej edukacji. Myśląc o tym, co dzieje się teraz, najważniejszą rzeczą jest, aby nauczyciele mieli możliwość pracy razem w szkole. (przyp. tłum. Szkoła w Holandii zaczyna się już od 4 roku życia). Myślę, że w waszej kulturze nie ma zwyczaju uczestniczyć w wielu spotkaniach dyskutując o edukacji w szkole. Oczywiście nauczyciele mają kontakt miedzy sobą, ale brakuje większej ilości spotkań organizowanych przez zarządzających szkołą, na temat nie tylko co my robimy z Daltonem i jak, ale przede wszystkim powinny pojawić się pytania: Dlaczego stosujemy plan daltoński? Dlatego uważam, że powinno się dyskutować również o błędach pedagogicznych przy wdrażaniu Daltona.

E.L.: Systemy edukacyjne w wielu krajach borykają się z podobnymi problemami, jednym z nich są standaryzowane testy, które decydują o losie uczniów na kolejnych etapach edukacji. Jak plan daltoński może pomóc w ich rozwoju, aby lepiej radzić sobie z regułami gry z jednej strony, a jednocześnie aby nie tłumić wewnętrznej motywacji dziecka do nabywania nowych umiejętności?

R.R.: To jest trudne pytanie, na które nie ma prostej odpowiedzi. W całym świecie edukacji formalności wymagane od szkoły przez czynniki zwierzchnie są coraz bardziej skomplikowane. Więc my musimy udowadniać wyniki na papierze i to nie jest to co plan daltoński „lubi”. Myślę, że powinniśmy się skupić na dziecku. Uważam, że motywacja to jedna z ważniejszych rzeczy, ponieważ jeśli dzieci są zmotywowane do pracy to jej wyniki będą maksymalizowane w stosunku do potencjału konkretnego dziecka. Nie wybieracie dzieci, które przyjdą do waszej szkoły. Szkoła daltońska w Nowym Jorku wybiera dzieci, gdzie spośród 700 chętnych dostaje się tylko 60, bo tyle jest miejsc. To nie ma miejsca w szkołach publicznych w waszym kraju, ani w moim. To świadczy o tym, że my jako nauczyciele jesteśmy dumni z tego, że dzieci są zmotywowane do zaakceptowania struktury (przyp.tłum: planu daltońskiego), jaką im dajemy i czują się w niej dobrze. Jest naukowo dowiedzione, ze motywacja dzieci jest na najwyższym poziomie i wyniki nauczania są na najwyższym poziomie, więc nie obawiamy się testów. Problemem wielu szkół jest to, że kiedy rozpoczynają swoje wdrożenie, potrzebują jednej generacji uczniów w szkole aby uzyskać pełen efekt waszej daltońskiej pracy.

E.L.: Od wielu lat prowadzisz Fundację Dalton International, która koordynuje światową współpracę miedzy stowarzyszeniami daltońskimi z różnych krajów. Jaką radę możesz dać nauczycielom, którzy chcieliby wdrożyć plan daltoński w „swoich” placówkach edukacyjnych, ale którzy pozostają samotni w swoich zamiarach?

R.R.: Przede wszystkim staramy się stymulować międzynarodową współpracę między stowarzyszeniami i nic więcej nie możemy zrobić. Chcemy łączyć szkoły miedzy sobą, bo jeśli szkoły mogą się inspirować nawzajem to poziom każdej z tych szkół też wzrasta. Ale jeśli jest to inicjatywa pojedynczych nauczycieli, nie potrafię dać konkretnej, pozytywnej odpowiedzi, ponieważ mamy podobną sytuację w Austrii, gdzie jedna z nauczycielek w pewnej szkole, która bardzo zainteresowała się planem daltońskim i poprosiła Dalton International o certyfikat dla klasy daltońskiej. To jest absolutnie niemożliwe, ponieważ tak naprawdę dzieci przemieszczają się z klasy do klasy, a jeśli tylko w jednej klasie uczą się samodzielnie konkretnych umiejętności i rozwijają je w taki sposób, że stają się odpowiedzialni za swoją naukę to w następnej klasie już to nie będzie kontynuowane. Moja rada jest taka: jeśli jest to pojedyncza inicjatywa w szkole, to trzeba spróbować przekonać kolegów z pracy do tego, aby zainteresowali się przeistoczeniem szkoły w placówkę daltońską, bo nie jest to możliwe tylko z jednym nauczycielem. Może stworzyć miła salę, wspaniałą atmosferę, ale nigdy nie zmieni to szkoły w daltońską.

E.L.: Podczas szkolenia daltońskiego uczestnicy często pytają ile czasu potrzeba na wdrożenie planu daltońskiego i kiedy można zaobserwować pierwsze efekty. Ale zadam ci inne pytanie: Jakich efektów możemy oczekiwać i co może być dowodem na to, że idziemy w dobrym kierunku?

R.R.: Nie będziecie mieli natychmiastowych wyników. To zabiera więcej czasu. W Holandii zawsze mówię, że najszybsze efekty są w przedszkolu. Również obserwując wasze przedszkola, widać, że tutaj tez efekty pojawiają się najszybciej. Ale oczywiście zależy to intensywności działań polegających na współpracy. I od tego jak poważnie myślą nuczyciele o idei planu daltońskiego. Ponieważ jeśli tylko skupiają się na wyposażeniu i materiałach, to dzieci nie zrozumieją tego w tym samym czasie. Tak więc jestem przekonany, że należy uświadomić sobie, że nie ma uśrednionych odstępów czasu, kiedy wdrożenie następuje. To zależy od tego jak aktywna jest w tym szkoła.

E.L.: A czego powinniśmy oczekiwać?

R.R.: Oczekiwania zależą bardzo od specyfiki danej placówki. Jeśli w szkole nie prowadzi się ciągłych zmian i poszukiwań coraz to lepszych metod pracy, to w takiej szkole zabierze to więcej czasu, bo plan daltoński to nie jest jeden element, a zespół nauczycieli musi być skoncentrowany na wprowadzaniu zmiany. Jeśli nie będzie skupiony na rozwoju wdrożenia, zajmie to więcej czasu. Dam taki przykład z Holandii. Jeśli szkoła zaczyna z punktu „0”, to potrzeba co najmniej 2 lat zanim będą mogli uzyskać certyfikat dla szkoły. Sądzę, że nie ma zbyt dużej różnicy w stosunku do tego jak to jest w Polsce.

E.L.: Co może być dowodem, ze zmierzamy w dobrym kierunku?

R.R.: Najlepszym dowodem jest to, kiedy mniej niż 10% rodziców zmienia dzieciom szkołę. To wy jesteście profesjonalistami i to wy powinniście pokazywać, że idziecie w dobrym kierunku. I jeśli dzieci po powrocie do domu ze szkoły nie będą narzekały na to, że nie rozumieją tego co dzieje się w szkole, i rodzice nie będą narzekali, ze nie rozumieją co nauczyciele robią w szkole, to jest to najlepszy sygnał jaki możecie uzyskać. Jestem pewien, że wielu rodziców przyjdzie do szkoły, aby przekazać uznanie i lepszych sygnałów nie będziecie potrzebowali.

E.L.: Roel, dziękuję ci bardzo za poświęcony czas i życzę dalszego udanego pobytu w Polsce.

R.R.: Dziękuję bardzo i mam nadzieję, że nie jest to ostatni raz, kiedy mogę dać wsparcie dla rozwoju planu daltońskiego w Polsce.

(tłumaczenie: R.Sowiński)

W tym roku w Poznaniu, 21 listopada odbędzie sie kolejna konferencja daltońska (zapisy na dalton.org.pl) gdzie będzie okazja ponownie spotkać się z Roelem Roehnerem . Do zobaczenia!

Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *