Odpowiedzialność za uczenie się

5 czerwca 2015 | Autorem wpisu jest: Robert Sowiński | Ilość odsłon: 5 281

W słoneczną sobotę 4 czerwca, w dzień szczególny również z punktu widzenia naszej najnowszej historii, spotkaliśmy grupę nauczycieli z niepublicznej placówki w Stargardzie (tak, to miasto, któremu odjęto ostatnio „Szczeciński”). Zaproszenie na szkolenie podstawowe, które otrzymaliśmy od Pani Magdaleny Sawickiej-Bartosik, było dla nas również wyzwaniem logistycznym, wszak to 450 km od Łodzi! Na szczęscie ostatnie lata modernizacji polskich dróg zaowocowały również w tamtym kierunku wspaniałym traktem autostradowym i tzw „eską” Zadanie mieliśmy utrudnione, bo choć przedszkole już funkcjonuje od jakiegoś czasu, to szkoła podstawowa jest dopiero na poczatku swej drogi, tzn mija pierwszy rok działalności z jedną klasą. Początki są zawsze trudne i na pewno wiecej energii przeznacza się na sprawy organizacyjne, promocyjne, przygotowawcze, rekrutację nauczycieli i uczniów etc. A gdzie tu jeszcze myśleć o wdrażaniu planu daltońskiego?

Cóż jednak znaczy młodość, witalność, zaangażowana rada pedagogiczna i charyzmatyczny lider? To widzieliśmy w oczach uczestników szkolenia w Stargardzie 🙂 Prowadząc szkolenie podstawowe z planu daltońskiego, poza powtarzalnym zakresem wiedzy jaki przekazujemy zawsze uczestnikom, nie da się nie wprowadzić dodatkowych treści, które zależą od wielu czynników. Od miejsca w którym jesteśmy, od nastawienia uczestników, od tego co widzimy wokół siebie, wreszcie od nas samych, od tego co ostanio ciekawego przeczytaliśmy, obejrzeliśmy, usłyszeliśmy, a co jest związane z tematem prowadzonych zajęć. Naszym celem jest zawsze być inspiracją dla innych, więc nie zaprzestajemy poszukiwań, aby nasi słuchacze, którzy poświęcają swój czas wolny i to jeszce w sobotę nie czuli, że ten czas jest stracony. Spotkanie w Stargardzie było tak ciekawe dla nas, że wyjechaliśmy z tego gościnnego  miasta późnym popołudniem.

Ale jaki to ma związek z tytułem tego wpisu? Prawda, wstęp nie ma żadnego związku, ale ponieważ takie wyjazdy są dla nas związane z wieloma emocjonalnymi przeżyciami, postanowiłem się dzisiaj nimi podzielić, tym bardziej, że główny prowadzący, konsultant edukacji daltońskiej Anna Sowińska (prywatnie moja żona), z Panią Dyrektor Magdaleną Sawicką-Bartosik, znalazły wiele podobnych przeżyć na swojej drodze zawodowej.

W trakcie szkolenia, skupiam się na tematyce motywacji wewnętrznej, jaka jest niezbędna do tego, aby dziecko stało się odpowiedzialne za proces edukacyjny. W planie daltońskim osiągnięcie tego etapu przez dziecko, jest jednym z celów tego systemu. Systemu, jeśli myślimy o planie daltońskim jako systemie wychowawczym, o czym w swojej książce „System daltoński” pisał dr Henryk Rowid. Tym, którzy pytają mnie na co dzień, czym jest tak naprawdę plan daltoński, a mam na odpowiedź niewiele czasu i mogę powiedzieć tylko jedno zdanie, to również cytuję dra Rowida: „Jest to przejście od nauczania do uczenia się”. Jak to osiągnąć? Przede wszystkim przez budzenie motywacji wewnętrznej i na to poświęcamy w czasie szkolenia oddzielny blok, po którym uczestnicy dostają proste narzędzia do zastosowania od zaraz. Dlaczego więc skoro jest to takie proste tak mało jest, w tym rozumieniu, odpowiedzialnych uczniów? Bo to zależy od tego jak bardzo konsekwentni, otwarci i kreatywni będa nauczyciele. Nauka wie jak to robić, więc wystarczy tylko trochę wytrwałości, a uzyskamy dwie korzyści. Dojrzałych uczniów i zadowolonych nauczycieli.

O motywacji można mówić długo, to na czym skupiłem się w sobotnie przedpołudnie, to AUTONOMIA. Pamiętać należy o tym zarówno w kontekście relacji dyrektor-nauczyciel, ale i oczywiście nauczyciel-uczeń. O korzyściach z dawania autonomii bardzo dużo miejsca w swoich opracowaniach poświęcili Edward Deci i Richard Ryan. Zwracają oni uwagę, że autonomia to genialne narzędzie rozwojowe. Skoro w biznesie firmy, stawiające na większą autonomię rozwijają się czterokrotnie szybciej, niz firmy nastawione na kontrolę, to dlaczego nie zastosować tego  w edukacji? Tym bardziej, że im więcej kontroli tym więcej podporządkowania i duszenie kreatywności, motywacji do działania. Autonomia prowadzi do zaangażowania, a to jest paliwem do budzenia motywacji wewnętrznej, A stąd już krok do odpowiedzialności za uczenie się. A to już jest to, na czym nam zależy, aby to dziecko właśnie było odpowiedzialne za swoją naukę, a nie nauczyciel, rodzic czy ktokolwiek inny.  W tym kontekście model nakreślony przez Helen Parkhurst blisko 100 lat przed tym, jak potwierdzili to naukowcy, daje mi pewność, że jej pomysły warto wdrażać w życie, choć te odkrycia miały miejsce tak dawno. To również jest dowodem na to, że tezy edukatorów nurtu Nowego Wychowania są nadal aktualne, i tylko dziwić się należy dlaczego w powszechnej edukacji tak rzadko korzysta się z tych osiągnięć. Może właśnie dlatego, że jest powszechna i ma być dla wszystkich czyli dla nikogo. Pamiętajmy, że każde dziecko jest inne i jeśli trafia w system, który każdego traktuje jednakowo, po latach pracy takiej „maszynki” będziemy mieli jednakowych obywateli. A nam potrzebni sa kreatywni liderzy, odkrywczy pasjonaci, kompetentni pracownicy, artyści, wizjonerzy, współpracujący empaci etc. Dlatego nadal z ogromnym zaangażowaniem będę szerzył idee Helen Parkhust, bo wiem, że jest to dobre dla naszej przyszłości. Koniec może zabrzmiał trochę górnolotnie, ale przyznajmy w duchu, któż z nas nie chciałby zmienieć świata? Warto więc zaczynać od najbliższego otoczenia, i widać z naszych działań, że jest coraz większa grupa pedaogogów i nie tylko, którzy chcą z nami zmieniać choć trochę ten świat, aby stawał się lepszy. A jeśli przy okazji uszcześliwiamy nasze dzieciaki i sprawiamy, że w przedszkolu czy szkole miło i efektywnie spędzają czas – a jest to duża częśc ich życia – to właśnie o to nam chodzi 🙂

Pozdrawiam Stargard, i załączam mini reportaż zdjęciowy

Robert Sowiński

 

Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *