Jak założyłam pierwszą daltońską szkołę podstawową w Polsce.

10 stycznia 2016 | Autorem wpisu jest: | Ilość odsłon: 8 051

W materiałach konferencyjnych, które otrzymali uczestnicy „Międzynarodowej konferecji daltońskiej  wiedza i praktyka – Łódź 2015” zamieszczony został  m.in. artykuł o historii powstania pierwszej daltońskiej szkoły podstawowej w powojennej Polsce. Może on być wskazówką dla innych starających sie zorganizaowac naukę w szkole według planu daltońskiego. Zapraszamy do lektury. 

Redaktor

„To, co wygląda na koniec, może być początkiem nowego”

Ta piękna sentencja mogłaby być w zasadzie moim mottem życiowym – zresztą nie tylko moim. Na swojej ścieżce zawodowej miałam sporo sytuacji, które na pierwszy rzut oka wydawały się końcem działań, a okazywały się bodźcem do nowych, jeszcze bardziej kreatywnych pomysłów.

Kiedy na początku lat dziewięćdziesiątych żegnałam się ze społeczną placówką podstawową, w której prowadziłam klasę zerową nie wiedziałam, że właśnie w publicznej szkole podstawowej przyjdzie mi uczestniczyć w jednym z najbardziej kreatywnych zespołów w jakim przyszło mi na przestrzeni mojej kariery zawodowej pracować. Ja, wtedy „młody” nauczyciel, trafiłam pod skrzydła niezwykle doświadczonych i umiejących się dzielić swoją wiedzą pedagogów: Wiesławy Śliwerskiej, Bożeny Postolskiej i Elżbiety Skórki. To one nakreślały mi kierunki pracy i pomagały przejść przez zagmatwane ścieżki życia szkoły.
Współpraca z moją koleżanką z roku Agnieszką Kaźmierczak była natomiast inspiracją do powstania pierwszego w Polsce alternatywnego, kartkowego elementarza Podróże z Kacprem 1– jakie to szczęście, że już wówczas miałyśmy możliwość tworzenia własnych materiałów – a powstawały one głównie na bazie naszych fantazji i doświadczeń. Obecna baza internetowa była dla nas nieosiągalna – zresztą mój pierwszy komputer – o internecie nawet nie marzyłam – udało mi się kupić pod koniec lat 90 – tych. Ruch klas autorskich opartych na koncepcji państwa B.W Śliwerskich2 szybko rozprzestrzenił się w Polsce – sama miałam zaszczyt w tym ruchu uczestniczyć. To co mnie ujęło to szeroko pojęta autonomia w pracy z uczniem, nastawienie na indywidualne nauczanie, możliwość tworzenia autorskich programów oraz własnych materiałów do nauczania zawartych w podstawie programowej treści. To klasy autorskie podniosły znaczenie pomocy edukacyjnej w procesie kształcenia. Oprócz określenia licznych funkcji np. zwykłego klocka, postawały karty pracy pozwalające na samokontrolę, co było całkowitą nowością w tym okresie. Widząc radość na twarzach dzieci oraz zaangażowanie, a co za tym idzie ogromną motywacje do nauki, w całym zespole nauczycieli klas I – III zaczęłyśmy tworzyć materiały, które można jeszcze spotkać do dziś: „Matematyka inaczej”, „Gramatyka inaczej”, „Ortografia inaczej”, Zeszyty ortografii do pudełka z samokontrolą PUS3.

„Każda praca ma w sobie tyle magii, ile jej dostrzegasz”

Efekty pracy dydaktycznej oraz wychowawczej, trzymanie się głównych filarów pracy – rodzic – nauczyciel – uczeń, dawało poczucie wyjątkowości nauczycieli, biorących udział w eksperymencie, uczniów, którzy z ochotą przychodzili do Szkoły oraz rodziców, którzy stale zastanawiali się, w jaki jeszcze sposób mogą pomóc zespołowi klasowemu, do którego uczęszcza jego dziecko. Wprost bajka! Doświadczałam tej siły, więc wiem o czym piszę. Oczywiście ta wyjątkowość, na którą składały się m.in. programy telewizyjne, częste wizyty studyjne na terenie placówki oraz publikacje, nie pomagały nauczycielom klas autorskich w integracji z innymi nauczycielami. Niestety, pojawiały się też sytuacja „zderzania ze ścianą”, bo przecież po co więcej pracować jeżeli „za to więcej nie zapłacą”. Można się w tym miejscu zastanowić nad tym, co pchało nas do działania.

„Nie wszystko co się liczy, jest policzalne”
Ja kochałam to, co robiłam i realizowałam swoje marzenia – ot tyle. Przez lata powstawały plany pracy indywidualnej z dziećmi, wzorce ocen opisowych – pierwsze świadectwa4 ukończenia klasy z obrazkiem klasowego bohatera, formy opisowego oceniania. Wówczas nikt nas do tego nie zmuszał bo istniał system klasowo – lekcyjny z cyfrową skalą ocen, która szczerze mówiąc nie zmuszała do refleksji nad każdym z uczniów. Określało się progi wymagań i każdy z naszych wychowanków musiał się z nimi zmierzyć, aby otrzymać konkretną ocenę.

„Przetrzyj szlak temu, kto przyjdzie po tobie”

Przez lata tworzona była przeze mnie dokumentacja, prowadziłam też wiele szkoleń na terenie całej Polski. Kiedy przeglądałam moje materiały, okazało się że w latach 1992 – 93 nie było miesiąca, w którym przynajmniej dwa razy nie spotkałyśmy się gdzieś w Polsce (nauczyciele klas autorskich z innymi zainteresowanymi). Najwięcej takich szkoleń poprowadziłam z Wiesławą Śliwerską, która była i do dzisiaj jest moim autorytetem i wzorem nauczyciela – innowatora.

Doświadczenia z tego okresu bardzo przydały mi się podczas tworzenia fundamentów pod tworzoną przeze mnie szkołę podstawową w Łodzi. Na samym początku koncentrowałam się, aby zebrana przeze mnie kadra tak naprawdę zrozumiała założenia Szkoły, w której zarówno dziecko jak i rodzic jest podmiotem i partnerem, a nauczyciele tworzą wzajemnie się wspierający zespół. Z pewnością był mi również pomocny spory zasób materiałów i doświadczeń jakie wcześniej zebrałam. Z początku, większą grupę stanowili nauczyciele edukacji początkowej i to oni byli tym pierwszym magnesem, który przyciągał do nas „Klientów”. Oczywiście do dopełnienia całości potrzebni są sprawdzeni nauczyciele klas IV – VI. Dobierając kadrę do tego etapu edukacji, interesowały mnie nie tylko kwalifikacje ale i doświadczenie w pracy. W sumie rozpiętość wiekowa kadry w szkole mieściła się od 25 do 62 lat. Młodsi mieli łatwość poruszania się w technologii informacyjnej, starsi mieli większy dystans i niezwykłą umiejętność rozwiązywania problemów. Takie wzajemne uzupełnianie się umiejętności kadry jest bardzo istotne, aby odpowiednio funkcjonował żywego organizm, jakim jest Szkoła. Oczywiście bez bardzo dobrej współpracy przytoczone przeze mnie wyżej zalety nie mają znaczenia, a to już należało do obowiązków dyrektora Szkoły 🙂

„To, że ktoś podąża inną ścieżką niż Ty, nie znaczy że się zgubił”
Kiedy Szkoła już funkcjonowała (ponad dwa lata) zaczęłam się zastanawiać nad wprowadzeniem do niej metody pedagogiki planu daltońskiego, którą byłam zauroczona. O tym jak do tego doszło pisałam już wiele razy wcześniej, ale z pewnością gdyby nie Anna Wróbel (dyrektorka Przedszkola nr 31 w Warszawie, członek zarządu Polskiego Stowarzyszenia Dalton) zainteresowałabym się pedagogiką planu daltońskiego znacznie później. Dziękuję Aniu. To dzięki jej inspiracji wydana została w Polsce pierwsza w powojennej historii książka nt edukacji daltońskiej: Pedagogika planu daltońskiego5. Po wyjeździe do Holandii z częścią mojej rady pedagogicznej zachęcałam do zmian w przygotowywaniu własnego warsztatu pracy. Z czasem zaczęłam również informować o zachodzących w szkole zmianach Rodziców, tłumacząc im główne zasady pracy z dziećmi i zachęcałam do przenoszenia tych zasad również na grunt domowy. Wdrażanie w wychowanie, czy podczas pracy z dziećmi podstawowych filarów planu daltońskiego jakimi są: współpraca, samodzielność, odpowiedzialność mógł przynieść tylko pozytywne zmiany.

Od lewej : Kamila Szymańska, Ela Gwiazda-Szer, Ania Rejniak-Skrzyńska

Kolejną „zarażoną” osobą, tym razem na poziomie klas IV – VI, była Anna Rejniak – Skrzyńska (przykładowa karta planowania w zał. do artykułu), która wręcz do perfekcji opanowała pracę metodą planu daltońskiego na języku angielskim. Reszta nauczycieli przyglądała się tym poczynaniom a czasami nawet negatywnie komentowała działania wyżej wymienionych nauczycieli. Wszystko jednak do czasu. Najważniejszym sprzymierzeńcem wprowadzenia zmian był efekt w postaci widocznej motywacji do uczenia widoczny coraz bardziej u uczniów i coraz większa chęć zerwania z rutyną.  Czynnikiem decydującym o zmianie byli również sami uczniowie, rozczulali mnie swoim pytaniem do nowego lektora – Czy będzie Pani pracowała „Daltonem”?, kiedy nauczyciel odpowiadał, że nie wie, o co chodzi, bo jest to dla niej coś nowego – dzieci odpowiadały, żeby Pani się nie martwiła bo oni wszystko Pani wytłumaczą.

Marta Kwella

Oczywiście w procesie edukacji byli i tacy uczniowie, którzy nie za bardzo byli zadowoleni z kart pracy, które przesyłane rodzicom ukazywały wszystkie potrzebne materiały do wykonania w danym tygodniu przez zainteresowanego. Z jednej strony wynikało to z braku wewnętrznej motywacji do działania – z drugiej z powodu licznych dysfunkcji własnych, z którymi samemu trudno było mu się zmierzyć. I tutaj ponownie indywidualizacja zawarta w planie daltońskim sprawdzała się bardzo dobrze.
Praca moich nauczycieli została doceniona i w 2011 roku Szkoła otrzymała certyfikat International Dalton School – i staliśmy się pierwszą certyfikowaną daltońską Szkołą Podstawową w Polsce!

„Rozszerz swoją strefę komfortu, żeby poprawić komfort życia innych”

Dobre doświadczenia jednych nauczycieli przekazywano na radach innym nauczycielem, którzy coraz częściej pytali, co zmienić w swoim warsztacie pracy. Do grona prekursorów w mojej szkole stosujących swobodnie narzędzia do planowania swojej pracy należeli: Joanna Dutka, Elżbieta Gwiazda Szer (obie lektorki opracowały świetne materiały do edukacji językowej wykorzystując przy tym edukację filmową, projekt kosmiczny i wideokonferencje). Nad całością zespołu lektorów czuwała niezastąpiona Magdalena Galaj – przy 6 godzinach tygodniowo było to komfortowe zarówno dla mnie jak i nauczycieli – lektorów. Oprócz j. angielskiego swoje metody pracy w szkole zmieniła również nauczycielka j. francuskiego Paulina Oczkowska – Korpecka, a jej innowacyjny warsztat pracy został doceniony na egzaminie z awansu zawodowego. Duży wkład w przedmioty ścisłe wniosły Bogumiła Szukalska oraz Ewelina Gizińska. To, co komplikuje nieco pracę planem daltońskim w polskim systemie to prowadzenie zajęć z poszczególnych przedmiotów przez różnych nauczycieli. W Holandii czy Danii klasę prowadzi najwyżej dwóch nauczycieli, którzy rozkładają pomiędzy sobą przedmioty humanistyczne i ścisłe i to oni mogą swobodnie gospodarować czasem dnia – tak jak ma to miejsce w edukacji wczesnoszkolnej w Polsce.

Mój zespół marzeń

Po ustawieniu pracy na pierwszym poziomie edukacji mocno zastanawiałam się jak przenieść wspaniałe rozwiązania planu daltońskiego na drugi poziom w przedmiotach humanistycznych i matematycznych. Tutaj przede wszystkim mając na uwadze potrzebę refleksji na każdym etapie działań nauczycielskich, czyli umiejętność stawiania sobie pytania co już wiem? Rodziły się plany i propozycje pracy dla poszczególnych zespołów, określanie celów – językiem ucznia, określanie treści, jakie uczeń będzie poznawał w danym dziale, wreszcie kiedy będzie sprawdzian i w jakiej formie. Te wszystkie informacje podawane są zarówno dzieciom jak i uczniom przed rozpoczęciem danego działu. Świetnie w tej roli sprawdza się dziennik elektroniczny.

„Stwórz coś cudownego tam gdzie jesteś”

Zawsze, kiedy gdzieś rozpoczynałam swoją pracę, angażowałam w nią wszystko co miałam najlepszego. Nie potrafiłam pozbawić się w niej emocji oraz zmniejszyć swoją aktywność. Tylko taka sytuacja dawała mi zadowolenie. Zresztą w myśl starej prawdy jeżeli coś robisz co lubisz to nie pracujesz – ja się realizowałam. To cudowne uczucie móc stworzyć przestrzeń zarówno dla nauczycieli, dzieci oraz ich rodziców, w której wszyscy zainteresowani czują się dobrze. Oczywiście zawsze pozostaje ziarno niedosytu, że można coś zrobić jeszcze lepiej i komuś się to udało.

„Zobacz w porażce krok do sukcesu”

Jednak do tworzenia czegoś tak magicznego jak Szkoła potrzebni są nie tylko uczniowie, rodzice i nauczyciele. Potrzebna jest przede wszystkim wizja dyrektora i przygotowanie do wprowadzenia jej w życie oraz odpowiedzialny Partner nastawiony na współpracę i przemyślane działania.  Stworzyłam szkołę marzeń z bardzo dobrymi wynikami i cieszącą się uznaniem w środowisku miejskim, szkołę, do której dzieci przychodziły z radością, a nauczyciele sami wymyślali kolejne działania, szkołę do której Rodzcie, aby znaleźć w niej miejsce dla swoich dzieci, zapisywali się z ponad rocznym wyprzedzeniem. Powstały liczne publikacje, nagrania ukazujące stosowanie planu daltońskiego w praktyce, były przyjmowane na terenie placówki wizyty studyjne, podczas których goście mogli obejrzeć zachodzące procesy, wdrażaliśmy dobre praktyki podczas realizacji międzynarodowych projektów KeyTTT, NetQ6 oraz spotkań na konferencjach w kraju i za granic.

Planowanie na przyrodzie – materiały Eweliny Gizińskiej.

 

Stanowiska z komputerami na korytarzu szkoły.

Nurt zmian w polskiej edukacji jest coraz bardziej wartki. Rośnie świadomość roli jaką pełnią w społeczeństwie pedagodzy a współpraca z otwartymi na zmiany Rodzicami daje coraz lepsze efekty. Dla mnie to jest ta grupa, która jest najbardziej zainteresowana efektywnością edukacji ich dzieci tak, aby w przyszłości dały sobie radę w coraz bardziej zmieniającej się rzeczywistości społecznej, ekonomicznej i politycznej. Dzięki wsparciu, jakie otrzymałam od Rodziców, wiele wspólnych działań zakończyło się sukcesem.

 

Niespodziewanie dla mnie, zakończył się pewien okres w zawodowym życiu, który był pełen wspaniałych doznań i wielu sukcesów. Mam ogromną satysfakcję, że stworzyłam coś, co zaowocowało pozytywną zmianą w ludziach, co zmieniło nie tylko mnie ale i świat wokół. Robiąc coś dla siebie i dla innych warto zastanowić się, czy swoimi działaniami sprawiam, że świat staje się lepszy. Świadomość tego, że tak jest, daje mi siłę i jest paliwem do dalszych poczynań. Przytoczę powtórnie użytą już przeze mnie na samym początku sentencję : To, co wygląda na koniec, może być nowym początkiem.

Jako konsultant Polskiego Stowarzyszenia Dalton nadal będę krzewić w środowisku edukacyjnym ideę planu daltońskiego, będę tam gdzie przebywa dziecko i może znowu powołam któregoś dnia do życia kolejną placówkę, w której każdy będzie się czuł podmiotem edukacji.

Anna Sowińska

Wizyta Howarda Gardnera.

_______________

1Agnieszka KaźmierczakAnna Sowińska; Wydawnictwo: Oficyna Wydawnicza IMPULS , 1999 / „Podróże z Kacprem”, tytuł zredagowany przez dzieci, zawiera w sobie ideę zachowania łączności między światem dziecięcej fantazji a rzeczywistością, między zabawą a nauką. Kacper (papuga) prowadzi dzieci przez krainy ABECADLOCJI. Każda kraina to świat innej litery. Poznanie litery, z zachowaniem określonego toku metodycznego, odbywa się jakby przy okazji poznawania fragmentu otaczającej rzeczywistości. Niezwykle pomysłowe ćwiczenia ortograficzne, słownikowe i redakcyjne wiążą w sobie elementy operatywnego myślenia, ruchu i emocji. Elementarz z założenia jest czarno-biały by stworzyć użytkownikom możliwość wypełnienia go samodzielnie kolorem. Elementarz zawiera trzy ważne książki: czytankę, wycinankę i ćwiczenia. Całość elementarza została ujęta w formę kart pracy indywidualnej dziecka, z możliwością różnicowania poziomów dzięki proponowanym ćwiczeniom podstawowym i dodatkowym.

2Bogusław Śliwerski, Wiesława Śliwerska Wydawnictwo: Oficyna Wydawnicza IMPULS , 1994/ Między innymi w książce zostały zaprezentowane poglądy i praktyczne oferty dydaktyczne, które stały się dla autorów źródłem inspiracji i wsparcia w promowaniu koncepcji kształcenia wczesnoszkolnego bez odwoływania się do elementów przemocy strukturalnej i symbolicznej w postaci stopni szkolnych i selekcji. Zamieszczono w książce przykłady pracy z dziećmi poprzez stymulowanie i odwoływanie się do ich zainteresowań oraz twórczego myślenia … .

3Oficyna Wydawnicza IMPULS oraz Wydawnictwo EPIDEIXIS

4Wzory świadectw można zobaczyć w książce „Wyspy oporu” Oficyna Wydawnicza IMPULS

5Roel Rohner, Hans Wenke, Pedagogika planu daltońskiego, Wydawnictwo SOR – MAN 2011

6Autorki „Pomocnika nauczyciela” – materiału zawierającego narzędzia do motywacji i organizacji życia w klasie na bazie planu daltońskiego./ Wydawnictwo SOR – MAN

7Wszystkie zamieszczone w artykule sentencje pochodzą z książki Reginy Brett „Bóg zawsze znajdzie ci pracę”, którą serdecznie polecam

Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *