Najlepszy europejski system edukacji ?

28 stycznia 2013 | Autorem wpisu jest: Robert Sowiński | Ilość odsłon: 21 955

Ciekawy problem został podniesiony ostatnio przez fińskiego przedstawiciela CIMO-pozarządowej organizacji zajmującej się w Finlandii współpracą międzynarodową oraz dostarczająca wiedzę i usługi edukacyjne w kraju i za granicą. CIMO założona została w 1991 i jest niezależną agencją w ramach fińskiego Ministerstwa Edukacji i Kultury. Materiał znalazł się na blogu Roela Roehnera i jest to wolne tłumaczenie z języka angielskiego, a zainteresowałem się tym wpisem, ponieważ miałem okazję wielokrotnie odwiedzać Finlandię, poznać mentalność mieszkańców oraz widziałem bardzo pozytywne skutki organizacji systemu edukacyjnego w tym interesującym regionie.

Finlandia, jest jednym z krajów należącym do tej części Europy, którą nazywamy Skandynawią. Zajmuje powierzchnię podobną do Polski, ma natomiast dużo mniej mieszkańców, bo około 10 milionów. Kraj ma bardzo ciekawą historię, trochę zbliżona do doświadczeń Polski z czasów zaborów. Różnica jest taka, że my byliśmy pod obcym panowaniem ponad 120 lat, a Finowie ponad 500 lat! Wracajmy jednak do czasów obecnych i zobaczmy co usłyszeli na holenderskiej uczelni KPZ w Zwolle od gościa z Finlandii:

„W ostatni piątek 18 stycznia. 2013 Dr Pasi Sahlberg, propagator zmian w edukacji, Dyrektor Generalny CIMO w Helsinkach i autor książki „Finish Lessons” dał wykład na uczelni KPZ. CIMO jest organizacja zajmującą się współpracą międzynarodową, zapewniając wiedzę i usługi dla klientów w kraju i za granicą.”

Sahlberg:
„Dziesięć lat temu Finlandia zajęła pierwsze na świecie miejsce, jako kraj najlepszej edukacji. To było dziwne, bo edukacja w Finlandii postrzegana jest jako dobro publiczne dostępne dla wszystkich bezpłatnie, bez specjalnych egzaminów i bez konkurencji ze strony szkół prywatnych. Gdy patrzę na całym świecie, widzę dużą konkurencję, możliwość szerokiego wyboru z dostępnej oferty edukacyjnej, gdzie mierzenie osiągnięć uczniów i nauczycieli jest głównym środkiem do poprawy jakości edukacji. Ten globalny trend do wielu porównań sprawił, że wiele szkół publicznych zarówno w Stanach Zjednoczonych jak i wielu innych krajach poczuło się zagrożone. Ale nie w Finlandii. Można zapytać, co sprawiło, że w Finlandii szkoły były takie niezwykłe? Odpowiedź mogła wielu zaskoczyć.
1. Finowie nigdy nie mieli na celu być najlepszym w edukacji, ale raczej zapewnić dobre szkoły dla wszystkich dzieci. Innymi słowy, jako podłoże zmian w krajowych reformach szkolnych, równość w edukacji jest ważniejsza niż „wyścig na szczyt”
2. Finowie traktują nauczycieli i nauczanie bardzo poważnie, wymagają więc, aby wszyscy nauczyciele byli dobrze wykształceni w uczelniach wyższych. Wszyscy nauczyciele powinni cieszyć się zaufaniem publicznym a w swojej pracy mieć dużą autonomię. Dzięki takiemu podejściu, nauczanie jest popularnym wyborem kariery wśród młodych Finów ostatnich dziesięcioleci. Dziś fiński rząd inwestuje 30 razy więcej w rozwój zawodowy swoich nauczycieli i zarządzających oświatą niż w badania wydajności nauczania i osiągnięć swoich uczniów w szkołach.
3. Fińscy nauczyciele korzystali systematycznie z doświadczeń innych krajów, zarówno w reformowaniu edukacji jak i poprawie efektywności nauczania w szkołach. Stany Zjednoczone były szczególnym źródłem inspiracji dla Finlandii począwszy od wpływu Johna Deweya sprzed wieku. Takie amerykańskie innowacje edukacyjne jak współpraca w uczeniu się (cooperative learning), jak uczenie umiejętności rozwiązywania problemu, portfolio zadań, to przykłady praktyk wymyślonych przez nauczycieli i ekspertów w Stanach Zjednoczonych, które są obecnie powszechnie spotykane w wielu fińskich szkołach.

Jedna rzecz, która mnie uderzyła, badając systemy oświatowe w wielu krajach, to ich bardzo duże podobieństwo. Programy nauczania są coraz bardziej standaryzowane w celu dopasowania się do międzynarodowych badań osiągnięć uczniów, którzy na całym świecie uczą się z materiałów dostarczanych od globalnych dostawców. Reformy szkolnictwa w różnych krajach także są realizowane według podobnych wzorców. Tak więc powielana jest droga do zmian systemów edukacji, którą nazywam Globalnym Rozwojem Reform Edukacji lub w skrócie GERM. (Autor stosuje tutaj bardzo ciekawą grę słów, ponieważ skrót od Global Educational Reform Movement to GERM, który w języku angielskim znaczy „zarodek, zalążek” ale też,” bakteria”). To jest jak epidemia, która rozprzestrzenia się i infekuje systemy edukacji przez wirusa. To przemieszcza się dzięki ekspertom, mediom i politykom. Systemy edukacyjne używają polityków, aby zarażać kolejne kraje. W konsekwencji szkoły zaczynają chorować, nauczyciele nie czują się dobrze, a dzieci uczą się mniej „. – dr Pasi Sahlberg

Tyle z wystąpienia dra Pasi Sahlberga. Pozostaje więc odpowiedzieć na pytanie czy edukacja dzieci w Polsce jest już bardzo zawirusowana, czy też dajemy odpór standaryzacji prowadzącej do osłabienia szans naszych przyszłych obywateli w zjednoczonej Europie. Ponieważ w większosci artykułów o edukacji stawia się tylko pytania po zdecydowanie krytycznej diagnozie, wolałbym aby w gronie pasjonatów edukacji daltońskiej żadne pytanie nie pozostawało bez odpowiedzi. Mam więc nadzieję, że nawet jeśli nasze nauczanie publiczne nie zostało jeszcze całkowicie uśrednione, znajdzie się wielu, którzy postawią na ucznia a zwłaszcza na jego indywidualność. I zamiast wziąć z półki szablon nauczania dostarczony przez dostawcę gotowych narzędzi – na przykład podręczniki do bezmyślnego wypełniania pustych miejsc –  przygotują zestaw kart pracy, które będą nakierowane na rozwój konkretnego ucznia, a nie jednego z wielu. Dla nauczycieli szkół i przedszkoli  daltońskich, również w Polsce, taka odpowiedź nie wymaga chyba dalszych wyjaśnień. Zachęcam do dyskusji, jeśli nie na łamach naszego portalu, to w gronie kolegów i koleżanek.

[SoR]

Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *